Tego dnia nie miało zdarzyć się nic
specjalnego. Kolejna niedziela w życiu Gabrysi. Gabi była normalną dziewczyną.
Normalną, z pozoru... Miała krótkie blond włosy (straciła je przez
chemioterapię- dziewczyna chorowała na białaczkę) niebieskie oczy. Większość
osób uważało ją za ładną, i szczupłą. Tego dnia Gabi postanowiła wybrać się na
spacer.
Spacerowała od godziny , kiedy
zdecydowała się pójść na dość podejrzaną część miasta. Wiedziała, że roi się tam
od narkomanów, ale od czasu zerwania z chłopakiem, coraz bardziej chciała tam
pójść.
Po kilku minutach spodkała chłopaka.
Siedział sam w ruinach jakiegoś budynku. Nie wiadomo, co pociągnęło Gabrysię do
zawiązania z tym chłopakiem rozmowy. Może to, że był smutny, i widać było, że
tak jak dziewczyna, ma dużo problemów...
- Czego?!- Krzyknął na nią Chłopak
- Ja... jestem Gabrysia, a ty.....?-
Dziewczyna trochę się go bała, ale nadal chciała go poznać.
- Gówno Cie to obchodzi! Jak chcesz,
możesz mówić do mnie Dado... wszyscy tak mówią...
Dziewczyna nie odezwała się, ale nie
odeszła.
- Dobra, siadaj.... - powiedział chłopak,
któy zauważył, że laska nie odpuści.
Spodkali się jeszcze kilka razy, zbliżyli
się do siebie. Chłopak wiedział o dziewczynie prawie wszystko, a o ona o nim
tylko to, że nie lubi o sobie opowiadać. Czasem o coś go zapytała, ale ją
zbywał. Wolała nie naciskać.
Tego dnia spodkali się znowu, w tej samej
melinie. Gdy dziewczyna szła na spotkanie, widziała, jak Dado coś wstrzykuje
sobie w żyłę. Gdy ją zobaczył, trochę się speszył i zwinął sprzęt.
- Co to było?
- Heroina... Z resztą... Nie twoja
sprawa...- chłopak był jakby w innym świecie
- Słyszłam, że to narkotyk największego
kalibru- niespeszona dziewczyna pytała dalej...
- No i...!?
- Dasz spróbować...?
- Oszalałaś? Nie dam ci się wpieprzyć w
to gówno...
- Całe moje życie, to gówno. Do tej pory
byłam szczęśliwa... A potm zerwałam z Jackiem... Cały czas mam przed oczami
jeden obraz: On, gra na gitarze i śpiewa piosenki Dżemu... Kocham jego wykonie
"Outseidera" W takich chwilach ryczałam jak dziecko. Ryczałam z
miłości... A teraz ryczę, bo mnie zostawił... Może to mi pomoże.
- Nie lalka, to Ci zaszkodzi... - otarł
dziewczynie łzy, i przytulił ją. Pierwszy raz poczuła coś więcej do Dado...
Zrozumiała, że jest przy niej i słucha... A słuchanie było dla niej w tej
chwili najważniejsze... - To co, jutro o 13 tutaj?
- Tak... Jasne...
Następnego dnia dziewczyna przyszła przed
Dado. Być może to był jego błąd... Spóźnił się... Znalazł ją nieprzytomną.
Przypomniał sobie, że zostawił tu strzykawkę pełną hery. Z kieszeni spodni
wypadło jej zdjęcie USG. Dziewczyna była w ciąży. Dado bez wahania zaniósł
dziewczynę do szpitala.
Gdy Gabrysia ocknąła się, zobaczyła Dado,
drzemiącego na krzesełku przy jej łóżku. Wyglądał inaczej. Był, zadbany.
Dziewczyna z tródem go rozpoznała.
- Dado...?
- Jestem Darek. A ty nic nie mów.
Odpoczywaj..
- A więc masz na imię Darek- dziewczyna
uśmiechnęła się z wielkim wysiłkiem.
Chłopak opowiedział jej całą swoją
historię. Był dzieckiem z gwałtu. Matka go nienawidziła. W wieku 15 lat uciekł
z domu i już od 3 lat mieszkał na ulicy. I ćpał. Zaczął od marihuany. Niestety,
chciał więcej.
Teraz są razem. Dado, to znaczy Darek,
leczy się w klinice uzależnień. nie ćpa od 2 lat. Dziewczyna urodziła zdrowego
synka- Antka. Jej rodzice zaakceptowali chłopaka córki.
Dziś Gabrysia kończy 17 lat. Jest
szczęśliwa. Pomaga narkomanom w fundacji im. Ryśka Riedla. Jest wolontariuszką.
W opiece na dzieckiem pomagają jej rodzice, i Darek. Ojciec dziecka nawet nie
wie, o istnieniu chłopca. Raz czy dwa Darek z kolegami pobili go, tak, dla
przykładu.