czwartek, 7 lutego 2013

OPOWIADANIE 1


Tego dnia nie miało zdarzyć się nic specjalnego. Kolejna niedziela w życiu Gabrysi. Gabi była normalną dziewczyną. Normalną, z pozoru... Miała krótkie blond włosy (straciła je przez chemioterapię- dziewczyna chorowała na białaczkę) niebieskie oczy. Większość osób uważało ją za ładną, i szczupłą. Tego dnia Gabi postanowiła wybrać się na spacer.
Spacerowała od godziny , kiedy zdecydowała się pójść na dość podejrzaną część miasta. Wiedziała, że roi się tam od narkomanów, ale od czasu zerwania z chłopakiem, coraz bardziej chciała tam pójść.
Po kilku minutach spodkała chłopaka. Siedział sam w ruinach jakiegoś budynku. Nie wiadomo, co pociągnęło Gabrysię do zawiązania z tym chłopakiem rozmowy. Może to, że był smutny, i widać było, że tak jak dziewczyna, ma dużo problemów...
- Czego?!- Krzyknął na nią Chłopak
- Ja... jestem Gabrysia, a ty.....?- Dziewczyna trochę się go bała, ale nadal chciała go poznać.
- Gówno Cie to obchodzi! Jak chcesz, możesz mówić do mnie Dado... wszyscy tak mówią...
Dziewczyna nie odezwała się, ale nie odeszła.
- Dobra, siadaj.... - powiedział chłopak, któy zauważył, że laska nie odpuści.
Spodkali się jeszcze kilka razy, zbliżyli się do siebie. Chłopak wiedział o dziewczynie prawie wszystko, a o ona o nim tylko to, że nie lubi o sobie opowiadać. Czasem o coś go zapytała, ale ją zbywał. Wolała nie naciskać.
Tego dnia spodkali się znowu, w tej samej melinie. Gdy dziewczyna szła na spotkanie, widziała, jak Dado coś wstrzykuje sobie w żyłę. Gdy ją zobaczył, trochę się speszył i zwinął sprzęt.
- Co to było?
- Heroina... Z resztą... Nie twoja sprawa...- chłopak był jakby w innym świecie
- Słyszłam, że to narkotyk największego kalibru- niespeszona dziewczyna pytała dalej...
- No i...!?
- Dasz spróbować...?
- Oszalałaś? Nie dam ci się wpieprzyć w to gówno...
- Całe moje życie, to gówno. Do tej pory byłam szczęśliwa... A potm zerwałam z Jackiem... Cały czas mam przed oczami jeden obraz: On, gra na gitarze i śpiewa piosenki Dżemu... Kocham jego wykonie "Outseidera" W takich chwilach ryczałam jak dziecko. Ryczałam z miłości... A teraz ryczę, bo mnie zostawił... Może to mi pomoże.
- Nie lalka, to Ci zaszkodzi... - otarł dziewczynie łzy, i przytulił ją. Pierwszy raz poczuła coś więcej do Dado... Zrozumiała, że jest przy niej i słucha... A słuchanie było dla niej w tej chwili najważniejsze... - To co, jutro o 13 tutaj?
- Tak... Jasne...
Następnego dnia dziewczyna przyszła przed Dado. Być może to był jego błąd... Spóźnił się... Znalazł ją nieprzytomną. Przypomniał sobie, że zostawił tu strzykawkę pełną hery. Z kieszeni spodni wypadło jej zdjęcie USG. Dziewczyna była w ciąży. Dado bez wahania zaniósł dziewczynę do szpitala.
Gdy Gabrysia ocknąła się, zobaczyła Dado, drzemiącego na krzesełku przy jej łóżku. Wyglądał inaczej. Był, zadbany. Dziewczyna z tródem go rozpoznała.
- Dado...?
- Jestem Darek. A ty nic nie mów. Odpoczywaj..
- A więc masz na imię Darek- dziewczyna uśmiechnęła się z wielkim wysiłkiem.
Chłopak opowiedział jej całą swoją historię. Był dzieckiem z gwałtu. Matka go nienawidziła. W wieku 15 lat uciekł z domu i już od 3 lat mieszkał na ulicy. I ćpał. Zaczął od marihuany. Niestety, chciał więcej.
Teraz są razem. Dado, to znaczy Darek, leczy się w klinice uzależnień. nie ćpa od 2 lat. Dziewczyna urodziła zdrowego synka- Antka. Jej rodzice zaakceptowali chłopaka córki.
Dziś Gabrysia kończy 17 lat. Jest szczęśliwa. Pomaga narkomanom w fundacji im. Ryśka Riedla. Jest wolontariuszką. W opiece na dzieckiem pomagają jej rodzice, i Darek. Ojciec dziecka nawet nie wie, o istnieniu chłopca. Raz czy dwa Darek z kolegami pobili go, tak, dla przykładu.

poniedziałek, 4 lutego 2013

"730 dni" cz.II

Minęło kilka dni od powroty Eli do domu. Dziewczyna czuje się coraz bardziej zagubiona. Okazało się, że ma rocznego braciszka, Nataniela. Nie poznaje swoich przyjaciół i znajomych, którzy bardzo się zmienili. Nie ma już z nimi wspólnych tematów. Od przyszłego miesiąca musi zacząć chodzić do szkoły. Do 1 gim. Powinna chodzić do 3...
- Będzie dobrze. Możesz skończyć gimnazjum zaocznie..
- Dziękuję mamo.. Tak będzie  lepiej...
- Pamiętaj, że jestem z tobą...
- Mamo? Dlaczego rozstałaś się z tatą?
- Nie rozmawiajmy o tym....
- Mogę się z nim spodkać?
-Nie ma mowy! - Mama Eli nagle bardzo się zdenerwowała i uniosła głos.
- Dobrze... - Dziewczyna czuła, że nie powinna o to więcej pytać matki. Ale postanowiła też dowiedzieć się na własną rękę, o co chodzi.
 Kilka dni później, dziewczyna postanowiła umówić się z ojcem.
- Będę czekał na Ciebie pod szkoła - powiedział jej ojciec.
- Chodzę do zaocznej... - dziewczyna podała ojcu adres, pożegnała się, i zakończyła słysząc kroki matki.
- Skarbie? Z kim rozmawiałaś?
- Pomyłka...- Ela wiedziała, że nie mogła przyznać się matce do spotkania z ojcem.
- Pomyłka? HAHA. Dobra, dobra.

  Nadszedł dzień spotkania.
Gdy Elka spostrzegła zbliżającego się w jej kierunku ojca, serce jej zamarło.
- Witaj kochanie! Jak się cieszę! Wszystko OK? Jak się czujesz?
- Dobrze... Już dobrze...
- Cieszę się. Pojedziemy do restauracji, porozmawiamy.

    Rozmawiali dobre dwie godziny.
- A... o mamę nie zapytasz?
- Więc.. co u Gosi?
- Z mamą wszystko OK. Tato, może ty mi powiesz, dlaczego się rozstaliście?
- Mama ci nie powiedziała?
- Nie!
- Potrzebowałaś transfuzji krwi... Zgłosiłem się na ochotnika...
- I... ? - Dziewczyna zaczynała się niecierpliwić
- Okazało się... Że nie mamy inne grupy krwi... Elu... Ja... nie jestem twoim ojce...


-CDN-

"730 dni" cz. I

 Był 4 luty 2011 r.
Ela nie zauważyła nadjeżdżającego motocyklisty, który jechał z zawrotną prędkością.
Siła uderzenia była tak ogromna, że dziewczyna wylądowała prawie 4 metry od miejsca, w którym została potrącona.
Mogła nie przeżyć. Jednak los chciał inaczej...
Dzisiaj mijają dwa lata od tej tragedii. Dziewczyna jest w śpiączce...
- Lekarza! Pomocy! - Wykrzyknęła mama Eli która z przerażeniem i radością jednocześnie zobaczyła, że palce jej córki lekko się poruszają.
- Musi pani na chwilkę wyjść, wszystko będzie dobrze- powiedziała miła pielęgniarka i wyprowadziła bladą kobietę przed salę.
Po blisko 30 minutach Ela wybudziła się ze śpiączki. To był prawdziwy cud.
- Musi Pani wiedzieć, że to nic nie znaczy- Powiedział lekarz - Wybudziła się, to prawda, ale nie wiemy, jak będzie dalej. Jesteśmy co prawda dobrej myśli, ale Ela może być nieco zagubiona. Była w śpiączce dwa lata.
- W odpowiedzi kobieta tylko skinęła głową i ciężko przełknęła ślinę. - A teraz proszę iść doccórki - odparł lekarz.
Wchodząc do sali mam Eli miała serce w gardle. Jednak była szczęśliwa
-Mamo?- wyszeptała nadal słaba dziewczyna.
-Tak skarbie, spokojnie. Już jestem.

-CDN-

HEJ :D

Siema :>

Mam na imię Dominika, i zaczynam prowadzić nowego bloga :)
Tak, nowego :> (co oznacza, że miałam bloga już wcześniej :] )
O czym będzie? :P
O wszystkim :] W skrócie:
* Będę wrzucać tu moje opowiadania :]
* Odpowiadać na Tagi,
* Pisać po prostu o moim życiu :-)

Co chcecie na początek? :)